Seminarium z Joe Thambu odbyło się w dniach 2-3.05.2009r w Bytomiu na Sali " Czarnych Bytom". Jest to znany klub Judo w Polsce, wywodzi się stamtąd
mnóstwo olimpijczyków-nawet medalistów. Salę tę znam doskonale, moje pierwsze wspomnienia z Aikido wiążą się z tą salą. Pierwsze moje seminaria,
w których brałem udział odbywały się właśnie tutaj. Doskonale pamiętam tamtą atmosferę, ludzi-dawne dzieje. Mimo wszystko przyjemnie było tam wrócić.
Z naszego dojo pojechaliśmy na seminarium w dwójkę- Tomek i ja. Seminarium organizował Paweł Felisiak wraz ze swoją organizacją Shudokan Aikido
Polska. Wiele słyszałem o Joe Thambu, ale jeszcze nigdy nie miałem okazji ćwiczyć na jego seminarium. Joe Thambu jest Australijczykiem uważany za
dziecko Yoshinkanu, najmłodszy 5 dan w jego historii, teraz ma 46 lat i posiada 7 dana, a także tytuł sihana (mistrz nauczycieli). Pamiętam jak
kilka lat temu oglądałem płytkę z pokazów z Japonii, wśród wielu występujących wyróżniał się techniką, zadziornością, dynamiką, szybkością,
zwinnością pewien mały czarnoskóry człowiek-był świetny, ogromnie mi wtedy zaimponował-okazało się, że był to właśnie Joe Thambu. Obecne seminarium
było bodajże trzecim jego w Polsce. Spotkałem na nim wielu znajomych, z Polski, Ukrainy, Czech. Pamiętacie jak z relacji z seminarium z Mustrdem
senseiem pisałem, że poćwiczyłem sobie z Japonką, ona także była. Pierwszy trening tradycyjnie rozpoczął się od kichondozy- spokojnie, powoli
ćwiczyliśmy podstawy, później przeszliśmy do technik egzaminacyjnych- min. yokomen uchi nikkajo 2.
Widać, że sihan lubi tą dzwignię bo bardzo
szczegółowo się nią zajmowaliśmy- ćwiczyliśmy ją w różnych kombinacjach. Już na pierwszy rzut oka było widać, że sihan wielką wagę przykłada do
strony technicznej- już dawno nie spotkałem mistrza, który przykładał do tego tak wielką wagę. Na ostatnim treningu sihan podzielił nas na grupy.
W jednej znalazły się osoby początkujące i osoby do 3 kyu. Brązowe i czarne pasy znalazły się w drugiej grupie. Ćwiczyliśmy techniki w suwari-waza,
bardzo trudne technicznie kokyu-ho, nam oczywiście to nie za bardzo wychodziło, co innego u sihana- lekkość, łatwość emanowała z jego techniki,
widać, że wiele potrafi. Ogólnie pierwszy dzień bardzo mi się podobał (Tomek był tego samego zdania) jakże inne było to seminarium niż z Musterdem
senseiem. Wracałem do domu naprawdę zadowolony, czułem, że się czegoś nauczyłem. W niedzielę znów zaczęliśmy od kichondozy, następnie wróciliśmy do
podziałów z dnia poprzedniego. Na pierwszym treningu ćwiczyliśmy stronę techniczną technik takie jak ryoutemochi tenchinage- dla utrudnienia sihan
kazał nam ją wykonywać nie tak jak to jest zazwyczaj, czyli z uchwytu za obie dłonie, a za palce- chwila nieuwagi, a wykonywana technika mogłaby
się skończyć złamanymi palcami. Na drugim treningu sihan dał nam czas na przećwiczenie swoich technik egzaminacyjnych, jeśli ktoś miał jakieś
wątpliwości mógł poprosić sihana o pomoc. Całe 1,5h ćwiczyłem z Gniewkiem pytań oczywiście mieliśmy całe mnóstwo. Trzeci trening był tak zwanym
treningiem ulicznym. Sihan przyszedł bez hakamy (czarne tradycyjne spodnie) był to znak, że będzie ostro.
Zaczęliśmy od technik w tzw. Parterze,
ucieszyłem się bo jak większość z Was wie bardzo je lubię i preferuję walkę właśnie w parterze. Następnie sihan pokazał nam kilka bloków, później
kilka technik z uwalniania się z uchwytów z tyłu, min poprzez koshinage. Ogólnie bardzo fajny trening tym bardziej, że miałem z kim poćwiczyć. Na
tatami było mnóstwo osób z wysokimi stopniami, więc mogliśmy sobie poćwiczyć na dużo większym realizmie niż to ma miejsce podczas treningu z osobami
początkującymi. Ostatni trening poświęcony był kombinacjom kilku technik. Z seminarium byłem bardzo zadowolony. Jeśli tylko będę miał możliwość być
na kolejnym seminarium prowadzonym przez Joe Thambu z całą pewnością na nim będę, Wam także będę polecał seminaria z nim bo naprawdę wiele można się
od niego nauczyć.
Copyright by Krzysztof Wróblewski Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone